—- Polecamy:
----
Słuchając doniesień mediów o
„Złotym Pociągu” można odnieść wrażenie, że jest to
zupełnie nowe odkrycie. Nieprawda. To po prostu pierwszy raz, kiedy
tematowi eksploracji skarbów Dolnego Śląska udał się przebić do
tzw. „mainstreamu”. Wszystko zostało opisane już wielokrotnie
na łamach książek czy specjalistycznych czasopism jak „Odkrywca”.
Były audycje telewizyjne, szczególnie w lokalnych mediach. Tak
więc, temat Złota Wrocławia i zaginionego pociągu nie jest nowy.
Dlatego postanowiłem sięgnąć do prywatnego księgozbioru i
sprawdzić, które książki opisują szeroko lub chociaż wzmiankują
legendy, które stały się źródłem dzisiejszego odkrycia „złotego
pociągu”
Jedna z pierwszych pozycji, która dość
skrótowo porusza kwestie Zamku Książ, Lubiąża, Riese, Podziemi
Wrocławia i wielu innych dolnośląskich „legend” o skarbach, to
„Tajemnice Ukrytych Skarbów” –
Joanny Lamparskiej, wydawnictwa Asia Press 1999r.
Poznajemy w niej Tadeusza
Słowikowskiego, najstarszego badacza historii o zaginionym
pociągu na 61 kilometrze trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych. Jest mowa o przewożonych w nim gazach bojowych, które miały
zostać ukryte przed aliantami.W książce jest też rozdział o „Złocie Wrocławia” wraz z przedstawieniem osoby Herberta Klosego, kapitana niemieckiej policji, któy uczestniczył w jego ukrywaniu. Asia Lamparska nie łączy tej
książce legend o złocie Wrocławia i zaginionym pociągu. Przewertowałem
pozostałe pozycje autorki, w tym „Tajemnicze Podziemia” i
niestety nic więcej o zaginionym pociągu i Złocie Wrocławia nie
znalazłem. Aha, teraz zmienił się kilometr na 65. A właściwie to
wlot tunelu ma być gdzieś pomiędzy 61 a 65 kilometrem.
Tak naprawdę prawdziwą biblią tematu
najsłynniejszego skarbu na Dolnym Śląsku, czyli tzw. Złota
Wrocławia, jest książka „Złoto Generałów - służby specjalne
PRL na tropie skarbów III Rzeszy". Autorzy tej pozycji to: Jacek M.
Kowalski J. Robert Kudelski, wyd. Octopus Centre, Wrocław 2005r.
Trzeba przyznać, autorzy że odrobili zadanie. Zebrali informacje z archiwów
IPN, w tym protokoły przesłuchań Herberta Klosego przez SB w 1953
roku, kiedy wydało się, że był on członkiem SS i kapitanem
policji niemieckiej. To właśnie od tych przesłuchań zaczęła się
legenda na temat „Złota Wrocławia”, złota ściąganego od
mieszkańców i zakładów jubilerskich w bezpieczny aczkolwiek przymusowy
depozyt. Herbert Klose pozostał po wojnie na terenie Polski ale nikt
nie wie dlaczego. Przypuszczenia są takie, że miał pilnować
ukrytych skarbów. Klose pod koniec wojny szukał na Dolnym Śląsku miejsc
zdatnych do ukrycia depozytów zebranych w listopadzie 1944r w Prezydium
Policji we Wrocławiu. Miało to być 56 hermetycznie zamkniętych
skrzyń od 50 do 200kg oraz inne zwykłe skrzynie, w których miały
znajdować się depozyty złota od ludności. Prawdopodobnie miało
to uchronić ludność cywilną przed poszukiwaniem u nich
„trofiejnego” złota przez czerwonoarmistów. Herbert Klose
przyznał się, że szukał potencjalnych skrytek ale nie brał udziału w finalnej akcji
jego ukrywania.
Co ważne: Herbert Klose brał udział
w akcji ukrywania skarbów ponieważ był weterynarzem i umiał
obchodzić się z końmi oraz jeździć konno. Depozyty planowano ukryć
w trudnym terenie, dlatego było to istotne. Swoje rekonesanse po
miejscach na skrytki odbywał właśnie konno. Ponoć właśnie z
powodu upadku z konia Klose nie mógł brać udziału w ostatniej
fazie ukrywania depozytów...Ponoć...
W książce opisano działania służb
PRL w poszczególnych lokacjach wskazanych przez Klosego:
Zamek Grodna koło Jeleniej Góry
Góra Ślęża koło Wrocławia
Góra Wielisławka na Pogórzu
Kaczawskim
Lubiąż
Domek Myśliwski koło Małego
Stawu w Karkonoszach
Karpniki w Rudawach Janowickich
Huta Julia koło Szklarskiej
Poręby
Miedzianka w Rudawach Janowickich
Tunel w rejonie Staniszowa, koło
Jeleniej Góry
Miłków koło Jeleniej Góry
Zamek Chojnik koło... Jeleniej
Góry
Wg. zeznań Klosego, dowiedział się
on później, że depozyt podzielono i ukryto w kilku miejscach.
Jeden z kolegów zdradził mu też, że wraca ze Śnieżki. I to
wszystko co wiadomo na temat ukrycia Złota Wrocławia. Zeznania
jednego świadka, nie potwierdzone. Powstała na tym źródle legenda
daje o o sobie znać co parę lat w mediach. Ostatnio szczególnie
głośno.
Jak można zauważyć, w zeznaniach
Herberta Klose nie pojawia się ani pociąg, ani tunel, ani nawet
Wałbrzych. Dlatego trzeba mieć szaleńczą odwagę aby wiązać
sprawę zaginionego pociągu ze Złotem Wrocławia. Musiałaby
nastąpić całkowita zmiana planów.
Inne źródła warte uwagi w kwestii
Złotego Pociągu:
„Wojenne Sekrety Lubiąża”
(Kowalski, Kudelski, Rekuć, Technol 2010), opublikowana jest w niej notatka Służby Bezpieczeństwa, w
której napisano „wciąż do odnalezienia mamy zasoby złota
i platytny z banku częstochowskiego, wrocławskiego, zbiory muzeów
wrocławskich (...)”. Głównym tematem książki jest Lubiąż jako miejsce
działania tajnej fabryki. Jest też sporo informacji nt. złotego depozytu z Wrocławia, podobnych do tych zawartych w
książce „Złoto Generałów”.
„Twierdza Hitlera” Bartosz Bącal –
praca na temat dobrze zbadanego bunkra kolejowego Hitlera w Stępinie
i tunelu w Strzyżowie. Tunel na 65 km może mieć bardzo podobną
konstrukcję więc mogą być tu zawarte cenne wskazówki dla ew.
eksploratorów tunelu w Wałbrzychu.
„Podziemia III Rzeszy, Tajemnice
Książa, Wałbrzycha i Szczawna-Zdroju” - bardzo interesująca
książka uchylająca rąbka tajemnic nazistów w Wałbrzychu,
szczególnie utajnionych chodników kopalnianych, w których miano
prowadzić prace nad bronią atomową. Jeżeli chodzi o zamek Książa,
to autor sugeruje że ukryto w nim... skarby klasztoru z Monte
Cassino. Ani słowa o 65 km. Lektura warta zachodu, bo opisuje jak
wielka i skomplikowana jest struktura podziemnych korytarzy po
Wałbrzychem i jak mało o nich wiemy.
 |
Jak to na Dolnym Śląsku - coś, gdzieś, po co ? Kletno. |
Podsumowując, źródła naszych dwóch
legend:
zaginiony pociąg w Wałbrzychu -
Tadeusz Słowikowski na podstawie relacji zaprzyjaźnionych Niemców
i powierzchownych badań w terenie,
Złoto Wrocławia – na podstawie
zeznań byłego SS-mana Herberta Klose przez SB
Przesłuchanie przez SB w 1953r. to
chyba nie były żarty. Klose musiał wyjawić dużo prawdziwych
faktów, może nie 100% ale musiał być wiarygodny inaczej nie dano
by mu spokoju. Logika poszukiwań skrytki prowadzi do trudno
dostępnych, nie skomunikowanych terenów. A tu nagle pojawia się
pociąg. Nie raczej, raczej to mało prawdopodobne. Klose mógł
odwiedzić kilka lokacji więcej niż wspomniał w zeznaniach ale
raczej nie wiedział nic o Riese i nie miał tam wstępu. Gdyby
Niemcy z Prezydium Policji we Wrocławiu znali takie miejsce jak
tunel w Wałbrzychu to użyliby go i nie robili zbędnego rekonesansu.
Jest jeszcze trzecia legenda, której
źródeł nie pamiętam ale postaram się wkrótce odnaleźć.
Legenda, która doskonale zazębia się i uzupełnia z legendą o
zaginionym pociągu. Jest to legenda o ukrytym pod Zamkiem Książ
tajnym dworcem kolejowym siedziby Hiltera. Najbliżej do Zamku Książ
jest właśnie z... 65 kilometra linii kolejowej Wrocław-Wałbrzych.
Zobacz też: