Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Złoty pociąg, słowo o georadarach typu FMCW

Początek września. Odkrywcy pociągu ujawnili się, ponoć w obawie o własne życie. Wojewoda Dolnośląski skierował na miejsce wskazane przez poszukiwaczy wojsko z zadaniem wykluczenia istnienia pociągu. Tok oficjalny sprawy zaczyna wyglądać tak, jakby do akcji weszły tajne służby z zadaniem wyciszenia tematu pociągu. W międzyczasie wieść o odnalezionym pociągu z czasów drugiej wojny rozchodzi się po świecie i na miejscu mamy już dziennikarzy z Chin, Australii i nie wiadomo jeszcze skąd.

Najważniejsze, że pojawili się znalazcy, znamy adres strony ich frmy i znajdujące się tam oświadczenie:

OŚWIADCZENIE ANDREASA RICHTERA I PIOTRA KOPERA


Najwięcej szumu w mediach wzbudza znajdujący się na tej stronie obraz pionowego szybu uzyskany z georadaru KS700:


Jaka masa bzdur wylała się z Internetu na temat tej grafiki jest aż zadziwiająca. Część dziennikarzy uznała wykres za tzw. "zdjęcie złotego pociągu", które widział Generalny Konserwator Zabytków. Pojawili się "eksperci" twierdzący, że diagram to fotomontaż. Właściciel firm z innymi georadarami (GPR) uznali, że KS700 to bubel i mieli go kilka lat temu choć powstał w 2003 roku. Szyb to szyb, musi być pionowy. Jest to przykład z oferty firmy operującej georadarem, nic więcej.

Niemiecki KS-700 kosztuje ok. 16000$ i działa na zupełnie innej zasadzie niż klasyczne georadary. To FMCW: frequency-modulated-continuous-wave (FMCW) ground penetrating radar (GPR). Nie używa jednej długości fali do penetracji gruntu. Potrafi ją zmieniać adaptacyjnie tak, aby uzyskać najlepsze wyniki. Georadary typu FMCW  mają lepszą rozdzielczość od georadarów starej generacji operujących na jednej długości fali.

Tu (IEEE Xplore Digital Library) jest przykład pracy naukowej na temat tej metody z 2009 roku:
Study on Signal Processing of FMCW Ground Penetrating Radar

Tutaj jest adres producenta georadaru:
http://www.ks-groundradar.com/groundradar/ks700_groundradar.html

Tu jest artykuł opisujący zasadę działania Georadaru FMCW z 2010r:

http://mwrf.com/test-and-measurement/check-chirp-effects-fmcw-gprs

Schemat blokowy georadaru FMCW ze strony http://mwrf.com/


W tym kontekście wypowiedzi ekspertów o rzekomej podróbce można wytłumaczyć nieznajomością najnowszych technik. Ciekawe czy georadar, który użyje wojsko ma również FMCW. Jeżeli nie, odkrycie może pozostać nie potwierdzone...

—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl
----








środa, 2 września 2015

Złoty Pociąg – źródła i korzenie legendy

—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl
----


Słuchając doniesień mediów o „Złotym Pociągu” można odnieść wrażenie, że jest to zupełnie nowe odkrycie. Nieprawda. To po prostu pierwszy raz, kiedy tematowi eksploracji skarbów Dolnego Śląska udał się przebić do tzw. „mainstreamu”. Wszystko zostało opisane już wielokrotnie na łamach książek czy specjalistycznych czasopism jak „Odkrywca”. Były audycje telewizyjne, szczególnie w lokalnych mediach. Tak więc, temat Złota Wrocławia i zaginionego pociągu nie jest nowy. Dlatego postanowiłem sięgnąć do prywatnego księgozbioru i sprawdzić, które książki opisują szeroko lub chociaż wzmiankują legendy, które stały się źródłem dzisiejszego odkrycia „złotego pociągu”

Jedna z pierwszych pozycji, która dość skrótowo porusza kwestie Zamku Książ, Lubiąża, Riese, Podziemi Wrocławia i wielu innych dolnośląskich „legend” o skarbach, to
„Tajemnice Ukrytych Skarbów” – Joanny Lamparskiej, wydawnictwa Asia Press 1999r.
Poznajemy w niej Tadeusza Słowikowskiego, najstarszego badacza historii o zaginionym pociągu na 61 kilometrze trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych. Jest mowa o przewożonych w nim gazach bojowych, które miały zostać ukryte przed aliantami.W książce jest też rozdział o „Złocie Wrocławia” wraz z przedstawieniem osoby Herberta Klosego, kapitana niemieckiej policji, któy uczestniczył w jego ukrywaniu. Asia Lamparska nie łączy tej książce legend o złocie Wrocławia i zaginionym pociągu. Przewertowałem pozostałe pozycje autorki, w tym „Tajemnicze Podziemia” i niestety nic więcej o zaginionym pociągu i Złocie Wrocławia nie znalazłem. Aha, teraz zmienił się kilometr na 65. A właściwie to wlot tunelu ma być gdzieś pomiędzy 61 a 65 kilometrem.

Tak naprawdę prawdziwą biblią tematu najsłynniejszego skarbu na Dolnym Śląsku, czyli tzw. Złota Wrocławia, jest książka „Złoto Generałów - służby specjalne PRL na tropie skarbów III Rzeszy". Autorzy tej pozycji to: Jacek M. Kowalski J. Robert Kudelski, wyd. Octopus Centre, Wrocław 2005r. Trzeba przyznać, autorzy że odrobili zadanie. Zebrali informacje z archiwów IPN, w tym protokoły przesłuchań Herberta Klosego przez SB w 1953 roku, kiedy wydało się, że był on członkiem SS i kapitanem policji niemieckiej. To właśnie od tych przesłuchań zaczęła się legenda na temat „Złota Wrocławia”, złota ściąganego od mieszkańców i zakładów jubilerskich w bezpieczny aczkolwiek przymusowy depozyt. Herbert Klose pozostał po wojnie na terenie Polski ale nikt nie wie dlaczego. Przypuszczenia są takie, że miał pilnować ukrytych skarbów. Klose pod koniec wojny szukał na Dolnym Śląsku miejsc zdatnych do ukrycia depozytów zebranych w listopadzie 1944r w Prezydium Policji we Wrocławiu. Miało to być 56 hermetycznie zamkniętych skrzyń od 50 do 200kg oraz inne zwykłe skrzynie, w których miały znajdować się depozyty złota od ludności. Prawdopodobnie miało to uchronić ludność cywilną przed poszukiwaniem u nich „trofiejnego” złota przez czerwonoarmistów. Herbert Klose przyznał się, że szukał potencjalnych skrytek ale nie brał udziału w finalnej akcji jego ukrywania.

Co ważne: Herbert Klose brał udział w akcji ukrywania skarbów ponieważ był weterynarzem i umiał obchodzić się z końmi oraz jeździć konno. Depozyty planowano ukryć w trudnym terenie, dlatego było to istotne. Swoje rekonesanse po miejscach na skrytki odbywał właśnie konno. Ponoć właśnie z powodu upadku z konia Klose nie mógł brać udziału w ostatniej fazie ukrywania depozytów...Ponoć...

W książce opisano działania służb PRL w poszczególnych lokacjach wskazanych przez Klosego:
  • Zamek Grodna koło Jeleniej Góry
  • Góra Ślęża koło Wrocławia
  • Góra Wielisławka na Pogórzu Kaczawskim
  • Lubiąż
  • Domek Myśliwski koło Małego Stawu w Karkonoszach
  • Karpniki w Rudawach Janowickich
  • Huta Julia koło Szklarskiej Poręby
  • Miedzianka w Rudawach Janowickich
  • Tunel w rejonie Staniszowa, koło Jeleniej Góry
  • Miłków koło Jeleniej Góry
  • Zamek Chojnik koło... Jeleniej Góry


Wg. zeznań Klosego, dowiedział się on później, że depozyt podzielono i ukryto w kilku miejscach. Jeden z kolegów zdradził mu też, że wraca ze Śnieżki. I to wszystko co wiadomo na temat ukrycia Złota Wrocławia. Zeznania jednego świadka, nie potwierdzone. Powstała na tym źródle legenda daje o o sobie znać co parę lat w mediach. Ostatnio szczególnie głośno.

Jak można zauważyć, w zeznaniach Herberta Klose nie pojawia się ani pociąg, ani tunel, ani nawet Wałbrzych. Dlatego trzeba mieć szaleńczą odwagę aby wiązać sprawę zaginionego pociągu ze Złotem Wrocławia. Musiałaby nastąpić całkowita zmiana planów.


Inne źródła warte uwagi w kwestii Złotego Pociągu:

„Wojenne Sekrety Lubiąża” (Kowalski, Kudelski, Rekuć, Technol 2010), opublikowana jest w niej notatka Służby Bezpieczeństwa, w której napisano „wciąż do odnalezienia mamy zasoby złota i platytny z banku częstochowskiego, wrocławskiego, zbiory muzeów wrocławskich (...)”. Głównym tematem książki jest Lubiąż jako miejsce działania tajnej fabryki. Jest też sporo informacji nt. złotego depozytu z Wrocławia, podobnych do tych zawartych w książce „Złoto Generałów”.

„Twierdza Hitlera” Bartosz Bącal – praca na temat dobrze zbadanego bunkra kolejowego Hitlera w Stępinie i tunelu w Strzyżowie. Tunel na 65 km może mieć bardzo podobną konstrukcję więc mogą być tu zawarte cenne wskazówki dla ew. eksploratorów tunelu w Wałbrzychu.

„Podziemia III Rzeszy, Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna-Zdroju” - bardzo interesująca książka uchylająca rąbka tajemnic nazistów w Wałbrzychu, szczególnie utajnionych chodników kopalnianych, w których miano prowadzić prace nad bronią atomową. Jeżeli chodzi o zamek Książa, to autor sugeruje że ukryto w nim... skarby klasztoru z Monte Cassino. Ani słowa o 65 km. Lektura warta zachodu, bo opisuje jak wielka i skomplikowana jest struktura podziemnych korytarzy po Wałbrzychem i jak mało o nich wiemy.


Jak to na Dolnym Śląsku - coś, gdzieś, po co ? Kletno.

Podsumowując, źródła naszych dwóch legend:
  • zaginiony pociąg w Wałbrzychu - Tadeusz Słowikowski na podstawie relacji zaprzyjaźnionych Niemców i powierzchownych badań w terenie,
  • Złoto Wrocławia – na podstawie zeznań byłego SS-mana Herberta Klose przez SB

Przesłuchanie przez SB w 1953r. to chyba nie były żarty. Klose musiał wyjawić dużo prawdziwych faktów, może nie 100% ale musiał być wiarygodny inaczej nie dano by mu spokoju. Logika poszukiwań skrytki prowadzi do trudno dostępnych, nie skomunikowanych terenów. A tu nagle pojawia się pociąg. Nie raczej, raczej to mało prawdopodobne. Klose mógł odwiedzić kilka lokacji więcej niż wspomniał w zeznaniach ale raczej nie wiedział nic o Riese i nie miał tam wstępu. Gdyby Niemcy z Prezydium Policji we Wrocławiu znali takie miejsce jak tunel w Wałbrzychu to użyliby go i nie robili zbędnego rekonesansu.

Jest jeszcze trzecia legenda, której źródeł nie pamiętam ale postaram się wkrótce odnaleźć. Legenda, która doskonale zazębia się i uzupełnia z legendą o zaginionym pociągu. Jest to legenda o ukrytym pod Zamkiem Książ tajnym dworcem kolejowym siedziby Hiltera. Najbliżej do Zamku Książ jest właśnie z... 65 kilometra linii kolejowej Wrocław-Wałbrzych.






Zobacz też: 

Złoty pociąg w Wałbrzychu, gorączka poszukiwań



c.d.n.


—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl

wtorek, 1 września 2015

Jaskinia Niedźwiedzia, tu czas się zatrzymał...

Jaskinia Niedźwiedzia, tu czas się zatrzymał...



Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie posiada doskonała reputację jako wysoce wartościowej atrakcji turystycznej i jest od lata magnesem przyciągającym turystów odwiedzających region. Obowiązkowy punkt szkolnych i zakładowych wycieczek od czasów późnego PRL-u. Historia jej odkrycia jest niezwykła, a o zawartości i nieocenionych walorach naukowych wiadomo od dawna. Dodatkowego smaczku dodają odkrycia nowych sal na początku XXI wieku.




Prawda jest jednak taka, że odwiedzając otoczenie jaskini w 2015 roku widzi się przygasającą gwiazdę. Inwestycje dokonane w XX wieku, pawilon i trasa turystyczna była na owe czasy nowoczesna i na pewno robiły bardzo pozytywne wrażenie. Niestety odwiedzając obecny stan obiektu ma się wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. Część muzealna wyposażona jest w niedziałające i archaiczne makiety okolicy. Czas zastąpić je wizualizacjami 3D, które mogłyby stać się atrakcją samą w sobie. O toaletach nie wspominając... Całemu pawilonowi i otoczeniu należy się solidne odświeżenie.





Zawartość jaskini robi wrażenie ale pozostaje wrażenie niedosytu. Szata naciekowa jest wspaniała a trasa w miarę dobrze przygotowana technicznie tyle, że krótka... 300 metrów to niezbyt dużo. Największa 100 metrowa Sala Mastodonta nie została jeszcze udostępniona i raczej nie ma takich planów. Jaskinię zwiedza się w 15 osobowych grupach co przy dość wąskich korytarzach jest mało komfortowe, cały czas na kogoś się wpada a osoba robiąca zdjęcie skutecznie blokuje ruch (wszędzie są barierki). Podświetlenie sal również mogłoby być bardziej efektowne ale tu rozumiem kompromis pomiędzy ingerencją człowieka a atrakcyjnością miejsca, choć wykucie sztucznych korytarzy między salami i tak zmieniło to miejsce na zawsze. Przewodnik przegania nas z jednego miejsca na drugie, wiadomo idzie następna grupa. Brakuje chwili spokoju i kontemplacji.




Pamiętajmy aby zarezerwować zwiedzanie co najmniej miesiąc wcześniej! Z parkingu można dostać się Meleksem (10zł od osoby) lub na nogach łagodnie pod górę w ok 20 minut. Trzeba odebrać bilet co najmniej 15minut przez planowanym wejściem, bo może zostać sprzedany komuś innemu. Miejsce to umykało moim wcześniejszym eksploracjom właśnie głównie ze względu na jego popularność i konieczność rezerwacji, co przez pewien czas możliwe było tylko telefoniczne, o ile jakimś cudem dodzwoniliśmy się. Teraz jest lepiej, można wykorzystać Internet. Pamiętajmy: na górze nie ma zasięgu żadnej sieci komórkowej! W okolicy jaskini znajduje się kilka satelitarnych atrakcji jak Muzeum Ziemi, Ogród Japoński w Starym Wapienniku i Kopalnia Uranu.




Na Dolnym Śląsku znajduje się wiele podziemi udostępnianych do zwiedzania ale są to większości wytwory człowieka. Jedyna naturalne bardziej rozbudowane podziemie poza Jaskinią Niedźwiedzią to Jaskinia Radochowska, nie posiada ona jednak szaty naciekowej.


Po drodze do Jaskini napotkamy opuszczony kamieniołom z małym jeziorkiem, gdzie można oddać się kontemplacji. W jeziorku z czystej wody zainteresowaniem przygląda się nam ławica rybek, zaczepiają nas olbrzymie kolorowe ważki, bosko!

\





Warto zabrać pustą butelkę na darmową wodę mineralną wypływającą ze zbocza w miejscu próbnego odwiertu wykonanego kiedyś w poszukiwaniu rudy. Woda jest bardzo smaczna i całkowicie darmowa!



—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl


niedziela, 30 sierpnia 2015

Złoty pociąg w Wałbrzychu, gorączka poszukiwań

Lato 2015, wybucha gorączka poszukiwań pociągu nazwanego w mediach „Złotym Pociągiem”. Według najbardziej sensacyjnych wersji odkryty został pociąg pancerny z okresu II wojny światowej załadowany 300 ton złota. Dwóch odkrywców zgłasza się do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu z informacjami o znalezisku i żądaniem 10% znaleźnego. Podobno pociąg znajduje się 70 metrów pod ziemią w Wałbrzychu, ukryty w tunelu. Znalazcy posiadają jedynie dość dokładny obraz pociągu z georadaru nowej generacji, na którym da się rozpoznać nawet położenie działek przeciwlotniczych. O odkryciu piszą media na całym świecie a ponoć do Wałbrzycha ściągają ekipy telewizyjne z Australii i Kanady.

Jedno z najczęściej zadawanych pytań: jak to możliwe aby ukryć pociąg o długości 150 metrów bez pozostawienia śladów? Przecież to nie igła!

Tak? Złóżcie sobie razem dwa poniżej opisane fakty:

a) Dolny Śląsk to region położony na pofałdowanym terenie. Płasko jest na Równinie Wrocławskiej ale już 60 km od miasta Wrocław zaczynają się pierwsze pasma górskie, jak Góry Sowie, Góry Bardzkie, Góry Wałbrzyskie. Jeszcze bliżej bo 20km położona jest samotna i tajemnicza Góra Ślęża, no i wzgórza Strzelińskie. Do tego mamy dwie olbrzymie Kotliny: Jeleniogórską i Kłodzką. Każda otoczona wysokimi górami: Masyw Śnieżnika, Karkonosze, Rudawy Janowickie. Dochodzą też odludne Góry Izerskie, Góry Złote i wiele innych pasm. To wszystko sprawia, że teren Dolnego Śląska poprzecinany jest wąwozami, górami i przełęczami. Jeżeli przejeżdżaliście kiedyś drogą międzynarodową z Wrocławia do Kudowy Zdroju to nie doświadczyliście tego o czym piszę, bo największe drogi poprowadzone są naturalnymi obniżeniami. Wystarczy jednak skręcić z głównej trasy aby znaleźć się w innym świecie – górskich serpentyn, przełęczy i przepaści. Wybierzcie się górską trasą ze Złotego Stoku do Lądka Zdroju lub na Srebrną Przełęcz w Górach Sowich. Przejdźcie od Lądka Zdroju przez Sienną do trasy na Kłodzko. Kilka dróg zostało poprowadzonych bardzo wysoko, jak na przykład trasa do Zieleńca lub Przełęcz Okraj, gdzie wjeżdżamy samochodem na wysokość 1046m.

Widok na Góry Bardzkie



b) Dolny Śląsk to region o olbrzymich tradycjach przemysłowych i górniczych. Choć utracił znaczenie jako region przemysłowy po masowym rabunku mienia przemysłowego w 1945 przez Rosjan, to pozostała nieskończona liczba sztolni, po wojnie w większości nie użytkowanych. Od średniowiecza szukano srebra, złota i innych minerałów, skąd na przykład wzięła nazwę miejscowość Srebrna Góra. W Złotym Stoku znajdują się jeden z większych i bardziej tajemniczych obszarów wydobywczych. To jednak nic w porównaniu do przemysłowego wydobycia węgla - w Nowej Rudzie i Wałbrzychu powstały olbrzymie kopalnie, z wieloma szybami i poziomami chodników. Do tego musiała powstać rozbudowana infrastruktura kolejowa z tunelami, bocznicami i pomocniczymi kolejkami wąskotorowymi.

Widok na Karpacz i Kotlinę Jeleniogórską


W górzystym terenie prowadzą liczne linie kolejowe, aby wyprostować ich przebieg buduje się tunele. Jeżeli był jeden nieukończony cywilny tunel lub wojskowy budowany na przykład w ramach projektu Riese to doskonale mógł nadawać się do ukrycia pociągu. Wystarczyło wysadzić wjazdy, rozebrać tor i zamaskować ślady, co jest do zrealizowania w 1-2 dni. Na Dolnym Śląsku istniało kilka tuneli mających służyć za schron dla pociągów, którymi uwielbiał przecież podróżować Hitler. Jeden z nich znajduje się u podnóża Gór Sowich i nie został zasypany.



Brakujący dworzec


Wspomniany już kompleks Riese, zespół tajemniczych budowli podziemnych w Górach Sowich posiadał kolej wąskotorową. Wszelkie materiały dostarczane pociągami musiały zostać przeładowane na wagoniki kolejki wąskotorowej. Dlatego mało prawdopodobny jest związek Riese z zaginionym pociągiem. Jest jednak jeden podejrzany obiekt zaliczany do projektu Riese – Zamek Książ. Posiada rozbudowane i wykończone przez nazistów podziemia zamknięte przed eksploracją poprzez umieszczenie w nim sejsmografów PAN. Do tej pory nie odkryto dworca kolejowego a istnieje legenda o jego istnieniu pod ziemią. Hitler często podróżował pociągami i wątpliwe jest aby nie mógł dojechać nim bezpośrednio do swojej kwatery. A Zamek Książ znajduje się na terenie Wałbrzycha. Tunel wykorzystany do ukrycia znalezionego pociągu miał zapewne prowadzić do Książa a jego budowa był utajniona. Idealne miejsce na ukrycie pociągu.



Dlaczego dopiero teraz?


Poszukiwania „Złota Wrocławia” trwają od lat 50, od czasu pojawienia się słynnych zeznań Herberta Klosego, który pomagał w jego ukrywaniu. W latach 80 XX w. dość mocno w poszukiwania zaangażowany był rząd PRL. Natomiast opowieści o zniknięciu pociągu w okolicach Wałbrzycha krążyły już od końca wojny. Miejsce jego ukrycia było typowane od dawna. Bardzo mało prawdopodobne wydaje się, aby obie historie łączyły się. Są to dwie niezależne legendy, nikt w środowisku poszukiwaczy nie używał określenia „złoty pociąg”, bo złoto miał wywieźć konwój ciężarówek. Każda poszukiwawcza praca terenowa wymaga zdobycia pozwoleń i kosztuje. W przypadku zawałów skalnych wydaje się szczególnie kosztowne. Najczęściej robi się odwierty próbne różnej średnicy lub odkrywkę z użyciem koparek. Nikt nie zdecyduje się na poszukiwania i poniesienie kosztów bez bardzo wyraźnych wskazań na istnienie poszukiwanego obiektu. Krąży kilka hipotez dlaczego dopiero teraz udało się zlokalizować pociąg:
  1. Odkrywcy pociągu czekali na zmiany w prawie, które umożliwią uzyskanie znaleźnego,
  2. Umierający „strażnik” wskazał na łożu śmierci miejsce ukrycia pociągu,
  3. Postęp techniki w obszarze georadarów, zwiększenie zasięgu i precyzji

Najbardziej prawdopodobna wydaje się teza związana z georadarami. W telewizji TVN prezentowano jeden z najnowszych o zasięgu penetracji 70m z trójwymiarowym modelowaniem podziemnych obiektów. To co widać było na ekranie budziło podziw precyzją . Poprzednie generacje georadarów wymagały umiejętności interpretacji rozmazanych wykresów. W prezentowanym w TVN materiale obraz podziemnych obiektów był wyraźny, czytelny i jest szansa na rozpoznanie np. działek przeciwlotniczych na pociągu.


To już? Zniknie kolejna legenda... Szkoda, bo chodzi o to aby gonić króliczka, a nie go złapać. Z drugiej strony być może będzie można pooglądać autentyczny pociąg pancerny. Istnieje jednak poważne ryzyko, że postęp techniki zabierze Dolnemu Śląskowi kolejnych kilka tajemnic.
Widok z Zamku Książ na okolice Wałbrzycha, tam może być ukryty pociąg...
CDN

Zobacz też :

Złoty Pociąg – źródła i korzenie legendyhttp://sudety44.blogspot.com/2015/09/zoty-pociag-zroda-i-korzenie-legendy.html


—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl

środa, 11 czerwca 2014

Zamek Książ i "wiszące mostki"




Dla chyba każdego mieszkańca Dolnego Śląska Książ to miejsce doskonale znane, odwiedzane wiele razy. Podstawowy cel wyjazdów weekendowych mieszkańców Wrocławia, zaraz obok Ślęży.
Olbrzymia rezydencja arystokratyczna, od wejścia jawi się jako pałac. Dopiero widziany z boku ujawnia elementy typowe zamku, jak baszty i mury. Poniżej wrażenia z n-tej wizyty w tym wspaniałym miejscu.

Wnętrza pałacu nie są niestety tak atrakcyjne jak pewnie były kiedyś. Historia była bezwzględna dla Książa. Zniszczeń i grabieży dokonali hitlerowcy, armia radziecka i szabrownicy. Niezwykle przydatna byłaby choć cyfrowa rekonstrukcja wnętrz zamku. Na razie pozostaje użycie wyobraźni. Słabo odrestaurowane i  zrekonstruowane wnętrza to chyba najsłabsza strona Książa. Tylko miejscami napotyka się na ślady dawnej świetności rezydencji świadczące z jak wielkim przepychem była wykonana.






Wspaniałe mury i tarasy z ogrodami to niewątpliwe atuty zamku. Duża ilość fontann, geometrycznie uformowana roślinność, kamienne murki oddzielające od przepaści. Wszystko pokryte „patyną” historii. No może poza złamaną ławką – przy takiej ilości personelu jaki znajduje się na zamku można zadbać chyba o takie detale?






Uwaga na „historię zamku”. Wydaje się, że data i cel powstania zamku nie są jasne. Serio. Popatrzcie na wikipedię:

„Został wybudowany w latach 1288–1292 przez księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego, na miejscu dawnego grodu drewnianego zniszczonego w 1263 przez Przemysła Ottokara II[5][6].  Bolko I przeniósł do nowowybudowanego zamku swoją siedzibę z Lwówka”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BC

Przy opisie zamku Stary Książ, który bądź co bądź jest zbudowany w całkiem innym miejscu po drugiej stronie rzeki Pełcznicy.

„Przebudowa ta zatarła ślady dawnego zamku pierwotnego i przez wiele lat, aż do końca XX wieku, obiekt uważano za sztuczne ruiny. Brak danych na temat powstania istniejącego systemu umocnień zewnętrznych w postaci wałów otaczających zamek właściwy i podzamcza, wskazuje na to, że istniał tu nieznany średniowieczny zamek książęcy. „

a dalej „Stary zamek został wzniesiony przez Bolka I księcia świdnicko-jaworskiego. W 1290 roku do zamku książę Bolko I Surowy przeniósł swoją siedzibę z Lwówka Śląskiego.”

No to mamy dwie sprzeczne informacje o przeniesieniu stolicy przez Bolka I. Dodatkowo wpis na temat Bolka I Surowego niczego nie wyjaśnia http://pl.wikipedia.org/wiki/Bolko_I_Surowy. Przy okazji warto wspomnieć, że książę jak i jego ojciec budowali własne państwo śląskie (świdnicko-jaworskie), które skutecznie opierało próbom zbrojnej aneksji przez króla Czech. Zamek Książ, choć nie wiadomo który, powstał pierwotnie do obrony przed Czechami. Potem przez długie stulecia zamek należał do śląskiego rodu Hochbergów.




W czasie drugiej wojny światowej zamek przebudowywany był na siedzibę Hitlera. W zamku wybudowane zostały wielopoziomowe podziemia. Na dziedzińcu wykopano olbrzymi szyb windy. W okolicach zamku pełno jest tajemniczych betonowych budowli o nieznanym przeznaczeniu. W samym zamku istnieją ukryte, zabetonowane przestrzenie o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Do dziś nie ma wiedzy co do dokładnego przeznaczenia wielu budowli i podziemi. Istniej wiele teorii o ukrytych skarbach nazistów, archiwach NSDAP i istnieniu ośrodka badań nad cudowną bronią. Pewne, jest że przy ich budowie ginęli więźniowie filii obozu KL Gross-Rosen, w tym zesłani tu na wyniszczające roboty młodzi powstańcy warszawscy.  Więcej informacji  w tym temacie można szukać w  książce „Zamek Książ Zapomniana tajemnica” Jerzego Rostkowskiego, spory rozdział jest też w pracy „Tajemnica Riese” Kowalski-Rekoć-Kudelski. W książce „Podziemny Świat Gór Sowich” Aniszewski-Zagórski znajduje się plan „przepompowni” - betonowego bunkra obok jednego z parkingów (tego bliżej Wałbrzycha - z jednokierunkowym dojazdem). Informacje na temat historii zamku można znaleźć w „Zamkowe Tajemnice” Joanny Lamparskiej. Ale halo to jeszcze nie koniec... Mostki!




Tak się składa, że sam zamek i jego tarasy to tylko jedna z licznych atrakcji okolicy. Wielki park zamkowy, stadnina koni, palmiarnia, podziemia, sztuczno-prawdziwe ruiny zamku Stary Książ. Wąwóz Pełcznicy i punkty widokowe na jego szczycie to również miejsce do spacerów. Jest jednak bardzo ciekawe miejsce, którego nie ma na mapce atrakcji wydawanej razem z biletem występu. Celowo?





Wiszące mostki – w skałach wzdłuż kanionu Pełcznicy wykuta jest ścieżka.  Ma około metra szerokości ale miejscami robi się wąska i trzeba trzymać się poręczy aby bezpiecznie się poruszać. Bezpieczne mijanie byłoby niemożliwe. Teraz rozumiecie dlaczego nie ma tego miejsca na mapce?





Miejscami na skalnej ścianie poruszamy się po mostkach zawieszonych na skale. Przechodzimy obok czubków wysokich drzew, więc nisko nie jest.




Mostki leżą na trasie do Starego Książa. Wychodząc z podzamkowego parkingu, zaraz za szlabanem znajduje się wejście na zółto0niebieski szlak. On zaprowadzi nas na mostki. Wrócić można górną krawędzią wąwozu – na końcu skalnej ścieżki jest skrzyżowanie szlaków i zakręt prowadzący do Starego Książa. Trzeba skierować się na szeroką nieoznaczoną ścieżkę parkową, która doprowadzi na z powrotem od zamku przez ozdobną bramę albo kontynuować spacer aż do  ruin Starego Książa.






Będą kolejny raz w Książu dochodzę do wniosku, że jest to miejsce warte tego, aby przynajmniej raz w roku się do niego przejechać. Trzeba koniecznie wybrać dzień bez tłumów, roboczy piątek jest idealny. Okolica dostarcza atrakcji na dwa dni zwiedzania lub więcej zwiedzania – pamiętajmy jeszcze o pobliskich ruinach zamku Cisy. Można więc zaplanować tu krótki urlop.
Jeszcze dygresja na temat tajemnic zamku – umieszczenie w nich sejsmografów PAN to doskonała przykrywka i zamknięcie dostępu dla osób postronnych. Idealne rozwiązanie na zablokowanie prób eksploracji i badań podziemi zamku może nawet na setki lat. W końcu zbiera się tu dane referencyjne...





Rekomenduję:
logo latarkisklep.pl


niedziela, 15 kwietnia 2012

Czy twierdza w Srebrnej Górze to atrakcja klasy światowej?

Twierdza w Srebrnej Górze to bardzo dobrze znane dolnoślązakom miejsce wypadów weekendowych. Wydaje się jednak, że na tym kończy się popularność tej atrakcji, bo zagranicznych wycieczek raczej się tu nie zobaczy. Rzadko pojawiają się goście z innych rejonów Polski, którzy nie wiadomo dlaczego postanowili spędzić urlop w Sudetach, które przecież nie są największymi ani najwyższymi górami w Polsce ;) Twierdza położna jest na wschodnim krańcu Gór Sowich (ok. 60km na południe od Wrocławia) - na Przełęczy Srebrnej i jednocześnie jednej z czterech widowiskowych dróg przecinających pasmo Gór Sowich z północy na południe.

Zespół fortów w Srebrnej Górze to atrakcja niezwykła w skali Europy i Świata. Jest świadectwem zaciekłych walk o tereny Śląska prowadzonych od 1740r przez Prusy z imperium Habsburgów. Twierdzę budowano 12 lat od 1765r do 1777r jako swoiste przypieczętowanie przejęcia Śląska przez Prusy a potem Cesarstwo Niemieckie. Pełniła funkcję obronną przez ok. 100 lat a potem wykorzystywana była do innych celów - w czasie drugiej wojny światowej pełniła rolę obozy jenieckiego. Była atakowana jedynie raz - przez Napoleona ale nie została zdobyta.


Twierdza jest naprawdę olbrzymia i w zasadzie na pełne jej zwiedzenie trzeba poświęcić minimum cały dzień. Kilka godzin to minimum. Można ograniczyć się do zwiedzania głównej fortyfikacji - Donjon, skąd roztacza się piękny widok na okolicę. W obrębie twierdzy znajduje się kolekcja broni artyleryjskiej ale nie są to repliki oryginalnych dział.

DonJon - Twierdza Srebrna Góra, Dolny Śląsk


DonJon - Twierdza Srebrna Góra


Najprościej dostać się do twierdzy własnym samochodem. Za miasteczkiem znajduje się spory prywatny parking - najbezpieczniej tam zaparkować. Drogi są wąskie i prowadzą nad przepaściami, parkowanie na poboczu to powodowanie niebezpieczeństwa. Kręte serpentyny są dodatkową atrakcją. Pomimo swoich rozmiarów twierdza nie jest widowiskowo widoczna z okolicy. Wysokie potężne drzewa zakrywają jej mury i mniejsze fortyfikacje. Wstęp na główną twierdzę jest płatny, zwiedza się ją z przewodnikiem w mundurze z epoki albo samodzielnie. We wnętrzu znajduje się minimuzeum z militariami i makietą twierdzy.

DonJon - Twierdza Srebrna Góra

donjon srebrna góra
Donjon w remoncie - Srebrna Góra

Od kilku ostatnich lat widać postępującą rewitalizację zabytku, a trzeba przyznać, że stan twierdzy był tragiczny. Powoli zamieniał się w ruinę. Obecnie trwa renowacja jej części i powoli, powoli zaczyna nabierać oprawy godnej jednemu z największych założeń fortyfikacyjnych w Europie. Moją osobistą sugestią jest odtworzenie replik oryginalnych dział dalekiego zasięgu i innego uzbrojenia twierdzy z epoki jej świetności.



W okolicy Twierdzy znajduje się wysoki most wiszący - pozostałość Kolei Sowiogórskiej. Jest dosłownie w zasięgu wzroku, ale żeby do niego trafić najlepiej kupić szczegółowa mapę okolicy lub  zapytać  kogoś miejscowego. Jest również sporo pozostałości po średniowiecznym górnictwie srebra. Kilka ciasnych i długich na kilkadziesiąt metrów sztolni jest dostępnych bezpośrednio z leśnych ścieżek. Jeżeli macie miejscowego przewodnika to może zaprowadzi Was do wielkiej podziemnej sali (będziecie potrzebować dobrej latarki), gdzie mieści się naraz kilkadziesiąt osób a wejście jest ukryte w lesie i wielkość przypomina króliczą norę. W celu jej znalezienia odbijało się ze ścieżki na fort Ostróg na prawo w las. Pamiętam, że wyrobisko to robiło spore wrażenie. Jeżeli chodzi o podziemia, to wypad do Srebrnej Góry można połączyć ze zwiedzeniem kopalni muzeum w pobliskiej Nowej Rudzie.

DonJon - Twierdza Srebrna Góra, Dolny Śląsk




DonJon - Twierdza Srebrna Góra, Dolny Śląsk

Srebrna Góra to kolejny dowód jak niezwykle bogaty historycznie jest Dolny Śląsk i jak mocno jest niedoceniony turystycznie. Jako mieszkańca okolic ta sytuacja bynajmniej mnie nie niepokoi. Mniej tłoku, niższe ceny. Powoli jednak to będzie ulegać zmianie. Śpieszmy się więc zwiedzać, póki nie zaleją nas potoki japońskich, a może już chińskich, turystów. Bo tu rozgrywała się historia świata, tu ścierały się europejskie mocarstwa, w tym miejscu kształtował się współczesny świat. Tu, na Dolnym Śląsku, jak nigdzie indziej znajduję się wciąż żywe dowody wielkich historycznych wydarzeń, wojen, bitew, szalonych idei i wielkich zbrodni ale i wielkiej sztuki, nauki i religii. To wszystko przykryte jest mgłą zapomnienia jako uznane (niesłusznie) za niebędące częścią historii kraju, w którym obecnie się znajduje.

DonJon - Twierdza Srebrna Góra, Dolny Śląsk


Oficjalna strona: http://www.forty.pl/


--

Aktualizacja: Na tej stronie znajduje sie film czeskiej telewizji nt. twierdzy:
http://www.ceskatelevize.cz/porady/10282383287-pevnosti/310294340020009-stribrna-hora/

---

Rekomendujemy:

logolsmall.jpg