niedziela, 30 sierpnia 2015

Złoty pociąg w Wałbrzychu, gorączka poszukiwań

Lato 2015, wybucha gorączka poszukiwań pociągu nazwanego w mediach „Złotym Pociągiem”. Według najbardziej sensacyjnych wersji odkryty został pociąg pancerny z okresu II wojny światowej załadowany 300 ton złota. Dwóch odkrywców zgłasza się do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu z informacjami o znalezisku i żądaniem 10% znaleźnego. Podobno pociąg znajduje się 70 metrów pod ziemią w Wałbrzychu, ukryty w tunelu. Znalazcy posiadają jedynie dość dokładny obraz pociągu z georadaru nowej generacji, na którym da się rozpoznać nawet położenie działek przeciwlotniczych. O odkryciu piszą media na całym świecie a ponoć do Wałbrzycha ściągają ekipy telewizyjne z Australii i Kanady.

Jedno z najczęściej zadawanych pytań: jak to możliwe aby ukryć pociąg o długości 150 metrów bez pozostawienia śladów? Przecież to nie igła!

Tak? Złóżcie sobie razem dwa poniżej opisane fakty:

a) Dolny Śląsk to region położony na pofałdowanym terenie. Płasko jest na Równinie Wrocławskiej ale już 60 km od miasta Wrocław zaczynają się pierwsze pasma górskie, jak Góry Sowie, Góry Bardzkie, Góry Wałbrzyskie. Jeszcze bliżej bo 20km położona jest samotna i tajemnicza Góra Ślęża, no i wzgórza Strzelińskie. Do tego mamy dwie olbrzymie Kotliny: Jeleniogórską i Kłodzką. Każda otoczona wysokimi górami: Masyw Śnieżnika, Karkonosze, Rudawy Janowickie. Dochodzą też odludne Góry Izerskie, Góry Złote i wiele innych pasm. To wszystko sprawia, że teren Dolnego Śląska poprzecinany jest wąwozami, górami i przełęczami. Jeżeli przejeżdżaliście kiedyś drogą międzynarodową z Wrocławia do Kudowy Zdroju to nie doświadczyliście tego o czym piszę, bo największe drogi poprowadzone są naturalnymi obniżeniami. Wystarczy jednak skręcić z głównej trasy aby znaleźć się w innym świecie – górskich serpentyn, przełęczy i przepaści. Wybierzcie się górską trasą ze Złotego Stoku do Lądka Zdroju lub na Srebrną Przełęcz w Górach Sowich. Przejdźcie od Lądka Zdroju przez Sienną do trasy na Kłodzko. Kilka dróg zostało poprowadzonych bardzo wysoko, jak na przykład trasa do Zieleńca lub Przełęcz Okraj, gdzie wjeżdżamy samochodem na wysokość 1046m.

Widok na Góry Bardzkie



b) Dolny Śląsk to region o olbrzymich tradycjach przemysłowych i górniczych. Choć utracił znaczenie jako region przemysłowy po masowym rabunku mienia przemysłowego w 1945 przez Rosjan, to pozostała nieskończona liczba sztolni, po wojnie w większości nie użytkowanych. Od średniowiecza szukano srebra, złota i innych minerałów, skąd na przykład wzięła nazwę miejscowość Srebrna Góra. W Złotym Stoku znajdują się jeden z większych i bardziej tajemniczych obszarów wydobywczych. To jednak nic w porównaniu do przemysłowego wydobycia węgla - w Nowej Rudzie i Wałbrzychu powstały olbrzymie kopalnie, z wieloma szybami i poziomami chodników. Do tego musiała powstać rozbudowana infrastruktura kolejowa z tunelami, bocznicami i pomocniczymi kolejkami wąskotorowymi.

Widok na Karpacz i Kotlinę Jeleniogórską


W górzystym terenie prowadzą liczne linie kolejowe, aby wyprostować ich przebieg buduje się tunele. Jeżeli był jeden nieukończony cywilny tunel lub wojskowy budowany na przykład w ramach projektu Riese to doskonale mógł nadawać się do ukrycia pociągu. Wystarczyło wysadzić wjazdy, rozebrać tor i zamaskować ślady, co jest do zrealizowania w 1-2 dni. Na Dolnym Śląsku istniało kilka tuneli mających służyć za schron dla pociągów, którymi uwielbiał przecież podróżować Hitler. Jeden z nich znajduje się u podnóża Gór Sowich i nie został zasypany.



Brakujący dworzec


Wspomniany już kompleks Riese, zespół tajemniczych budowli podziemnych w Górach Sowich posiadał kolej wąskotorową. Wszelkie materiały dostarczane pociągami musiały zostać przeładowane na wagoniki kolejki wąskotorowej. Dlatego mało prawdopodobny jest związek Riese z zaginionym pociągiem. Jest jednak jeden podejrzany obiekt zaliczany do projektu Riese – Zamek Książ. Posiada rozbudowane i wykończone przez nazistów podziemia zamknięte przed eksploracją poprzez umieszczenie w nim sejsmografów PAN. Do tej pory nie odkryto dworca kolejowego a istnieje legenda o jego istnieniu pod ziemią. Hitler często podróżował pociągami i wątpliwe jest aby nie mógł dojechać nim bezpośrednio do swojej kwatery. A Zamek Książ znajduje się na terenie Wałbrzycha. Tunel wykorzystany do ukrycia znalezionego pociągu miał zapewne prowadzić do Książa a jego budowa był utajniona. Idealne miejsce na ukrycie pociągu.



Dlaczego dopiero teraz?


Poszukiwania „Złota Wrocławia” trwają od lat 50, od czasu pojawienia się słynnych zeznań Herberta Klosego, który pomagał w jego ukrywaniu. W latach 80 XX w. dość mocno w poszukiwania zaangażowany był rząd PRL. Natomiast opowieści o zniknięciu pociągu w okolicach Wałbrzycha krążyły już od końca wojny. Miejsce jego ukrycia było typowane od dawna. Bardzo mało prawdopodobne wydaje się, aby obie historie łączyły się. Są to dwie niezależne legendy, nikt w środowisku poszukiwaczy nie używał określenia „złoty pociąg”, bo złoto miał wywieźć konwój ciężarówek. Każda poszukiwawcza praca terenowa wymaga zdobycia pozwoleń i kosztuje. W przypadku zawałów skalnych wydaje się szczególnie kosztowne. Najczęściej robi się odwierty próbne różnej średnicy lub odkrywkę z użyciem koparek. Nikt nie zdecyduje się na poszukiwania i poniesienie kosztów bez bardzo wyraźnych wskazań na istnienie poszukiwanego obiektu. Krąży kilka hipotez dlaczego dopiero teraz udało się zlokalizować pociąg:
  1. Odkrywcy pociągu czekali na zmiany w prawie, które umożliwią uzyskanie znaleźnego,
  2. Umierający „strażnik” wskazał na łożu śmierci miejsce ukrycia pociągu,
  3. Postęp techniki w obszarze georadarów, zwiększenie zasięgu i precyzji

Najbardziej prawdopodobna wydaje się teza związana z georadarami. W telewizji TVN prezentowano jeden z najnowszych o zasięgu penetracji 70m z trójwymiarowym modelowaniem podziemnych obiektów. To co widać było na ekranie budziło podziw precyzją . Poprzednie generacje georadarów wymagały umiejętności interpretacji rozmazanych wykresów. W prezentowanym w TVN materiale obraz podziemnych obiektów był wyraźny, czytelny i jest szansa na rozpoznanie np. działek przeciwlotniczych na pociągu.


To już? Zniknie kolejna legenda... Szkoda, bo chodzi o to aby gonić króliczka, a nie go złapać. Z drugiej strony być może będzie można pooglądać autentyczny pociąg pancerny. Istnieje jednak poważne ryzyko, że postęp techniki zabierze Dolnemu Śląskowi kolejnych kilka tajemnic.
Widok z Zamku Książ na okolice Wałbrzycha, tam może być ukryty pociąg...
CDN

Zobacz też :

Złoty Pociąg – źródła i korzenie legendyhttp://sudety44.blogspot.com/2015/09/zoty-pociag-zroda-i-korzenie-legendy.html


—- Polecamy:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl

niedziela, 16 sierpnia 2015

Błędne Skały nie dla każdego

Błędne Skały to olbrzymia formacja skał położona w Parku Narodowym Gór Stołowych w Kotlinie Kłodzkiej tuż przy granicy z Czechami. Skały położone są na tej samej wysokości bardzo blisko siebie. Poprzecinane są wąskimi szczelinami i przejściami, tak że możliwe jest poruszanie się między nimi jak w labiryncie. Stąd też nazwa – błędne skały – od możliwości zabłądzenia. Na szczęście przeciętnemu turyście to nie grozi , bo poprzez skały poprowadzona jest trasa turystyczna. Niestety grożą mu inne niebezpieczeństwa ale o tym za chwilę...










Dotarcie do tej jednej z największej atrakcji turystycznych Sudetów nie będzie stanowić dla nikogo problemu. Pod samo wejście trasy turystycznej można dotrzeć samochodem... Kilka stopni wspinaczki i dalsza droga odbywa się już praktycznie po płaskim terenie. Na górze, przed wejściem na trasę turystyczną konieczne jest zakupienie biletu wstępu (kilka złotych), jest też mała gastronomia i ze dwa stoiska z pamiątkami ale nie spodziewajcie się zbyt wiele. Za to Pan parkingowy pomoże Wam zaparkować. Przed kasą znajduje się strzałka „Kierunek Kolejki” ale my na szczęście nie jej nie doświadczyliśmy. Dojazd od strony Karłowa wymaga cierpliwości, po drodze znajduje się kilka mniejszych parkingów ale nie są to te właściwe. Szukamy bocznej drogi na Błędne Skały odbijającej w prawo - jest to teraz duże wyasfaltowane skrzyżowanie, nie da się go nie zauważyć. Po lewej stronie znajduje się parking z miejscem na odpoczynek i toalety. Generalnie infrastruktura polepszyła się w stosunku do tego co było w tym miejscu kilka lat temu. Wjazd od głównej drogi odbywa się tylko o pełnych godzinach a zjazd w połowie godzin, droga jest wąska i samochód z autokarem miałby problem aby się minąć. Zresztą dokładnych informacji udziela strażnik, który pobierze też opłatę 20 zł za wjazd samochodem. O 19 zamykany jest szlaban więc nie marudźcie z powrotem!


To, że na Błędne Skały można podjechać samochodem pod samo wejście nie oznacza, że jest to atrakcja dla każdego... Wąskie przesmyki są surowym egzaminem ze zdrowego trybu życia. Autorowi tego tekstu udało się przebrnąć przez labirynt ale nie bez przeciskania się. Powiedzmy, że było na 5% tolerancji. W jednym miejscu szedłem na czworakach... I to pomimo setek kilometrów przejeżdżanych miesięcznie na rowerze. Nie jestem otyły a przejścia wydawały się wąskie, węższe niż 8 lat temu, kiedy ostatni raz tu byłem nie mówiąc o wcześniejszych wielokrotnych odwiedzinach za młodych lat... Na serio to nie jest trasa dla każdego. Trzeba być szczupłym i wysportowanym, jej przejście to niezła gimnastyka. Przydałoby się mieć taką trasę na co dzień, do utrzymania formy idealna. Być może ktoś wykorzysta ten pomysł i zbuduje w mieście takie przejścia do Rynku Wrocławskiego na przykład:) Widok ludzi wracających pod prąd nie jest rzadki! Dochodzą do 20% trasy, a potem zaczynają się szczeliny... Każda kolejna jest coraz węższa. Jak masz w pasie powyżej 120 cm to lepiej się zastanów... Ale wiadomo, cuda się dzieją...

Zwiedzanie zaczyna się od punktu widokowego, z którego rozpościera się wprost bajeczny widok.




Następnie wchodzimy w gąszcz 5-6 metrowych skałek, które węższe u podstawy a szersze na górze tworzą praktycznie jednolite sklepienie pod którym poruszamy się szczelinami. Skała jest szorstka i chropowata, mocniejsze otarcie może skończyć się ranką. Trzeba uważać na głowę, bo skały schodzą nisko. Są tu małe zamknięte przestrzenie i szczeliny, które trzeba pokonać. Miejscami jest ciemno ale w jasny dzień nie trzeba używać latarki. Podłoże jest częściowo bagniste,dlatego rozłożone są drewniane pomosty. Jeden fałszywy krok i noga ląduje po kostkę w błocie, trzeba uważać. Nie warto zabierać plecaka, bo będzie utrudniał przejście. Trasę pokonuje się trochę za szybko, 30 min wystarczy na jej przejście z robieniem zdjęć. Na koniec pozostaje lekki niedosyt. Od lata przebieg jedynej trasy nie zmienił się, można pewnie poprowadzić jeszcze kilka innych wariantów.









Największą gwiazdą Błędnych Skał jest "Kurza Stopka". Ekstremalnie wyrzeźbiona skała jest również doskonale wyeksponowana i świetnie pozuje do zdjęć, więc ;)





Po wyjściu z trasy turystycznej należy wrócić lasem na parking. Niestety trasa turystyczna nie wraca przez skałki, co jest lekkim mankamentem. Spacer lasem jest jednak bardzo przyjemny, droga wyłożona jest płytami a po drodze wybudowane zostały tarasy na punktach widokowych.



Niedaleko Błędnych Skał znajduje się inna lokalna atrakcja skalna – Szczeliniec Wielki. Ma on nieco inny charakter – jest wyżej, skały są większe i... nie ma szczelin, przez które trzeba się przeciskać. To chyba dlatego często myli się ze sobą obie atrakcje. Kolejna różnica to konieczność wspięcia się na górę, nie ma podjazdu pod samą trasę. Inne atrakcje w okolicy to niesamowita Kaplica Czaszek w Czermnej, bazylika w Wambierzycach, skalne miasta w Czechach, no i konieczne trzeba wpaść nad zalew Radkowski u podnóża Gór Stołowych, może spotkacie takie widoki:











Błędne Skały to obowiązkowy punkt programy pobytu w Sudetach. I nie jest tak, że Adrspaskie czy Teplickie to to samo. Tu macie liski kontakt z naturą zapewniony – bo tu nie pokonacie trasy bez przytulania się do skał...



(C) m1999


—- Sponsor:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl

sobota, 13 grudnia 2014

Park Miniatur Budowle Świata




Budowle Świata to nowy park miniatur położony w Mysłakowicach,
zaraz przy głównej drodze prowadzącej z Jeleniej Góry do Karpacza. Przy parku znajduje się niewielki parking i kasa w amerykańskim gimbusie. 




Modele w skali 1:25 prezentują różny poziom wykonania. Bardzo dobrze prezentują się londyńskie most Tower i Big Ben. Oryginalny jest model bazyliki w Licheniu i indyjskie mauzoleum Tadź Mahal. Nieco gorzej wypada World Trade Center czy Atomium. 

Atomium z Brukseli

Tadź Mahal na tle Karkonoszy - bezcenne


Totalna klapa to reprodukcja wieży Eiffla - totalny brak szczegółów. Modeli jest dosyć dużo.  Park istnieje od niedawna i miejmy nadzieję, że poziom i ilość modeli będzie się zwiększać. Już teraz jest to warte odwiedzenia miejsce o szczególnych walorach edukacyjnych dla młodzieży. 



Tablice z opisami nie są zbyt szczęśliwie skomponowane, cały czas natykałem się na niemieckie co rodziło pytanie czy aby nieopatrznie nie przekroczyłem już granicy. Zgodnie z dobrym zwyczajem tablica powinna być jedna wielojęzykowa z lokalnym językiem na pierwszym miejscu. Na pewno ułatwi to zwiedzanie,również gościom z Niemiec. 



Zapłaciliśmy za dwie osoby dorosłe z dzieckiem 35zł, co jeszcze na tę chwilę jest trochę wygórowaną opłatą. Przyjmując jednak, że projekt na starcie i przymkniemy oko na niektóre niedoskonałości to warto to miejsce odwiedzić i dać mu szansę.   








—- Sponsor:
logo latarki sklep
Rozświetlamy ciemność – sklep z profesjonalnymi latarkami LED dużej mocy. Kod rabatowy 5% dla czytelników bloga: word47 http://latarkisklep.pl



sobota, 16 sierpnia 2014

Wodospad Szklarki

Wodospad Szklarki to jedna z najbardziej klasycznych atrakcji Szklarskiej Poręby, żelazny punkt wszelkich wycieczek. Jeżeli oczekujecie Niagary lub nawet jej namiastki to czeka Was rozczarowanie. Spadek wody jest niewielki, również jej ilość nie poraża. Dużo bardziej imponujący jest drugi z wodospadów Szklarskiej – Kamieńczyk. Wodospad Szklarki posiada jednak swój niepowtarzalny wdzięk i urok. Jest bardzo łatwo dostępny i można go wygodnie obserwować z wielu miejsc, mieć go dosłownie na wyciągniecie ręki. Całe miejsce jest przystosowane do odwiedzin przez dużą liczbę turystów. Na miejscu znajduje się też niewielki schronisko PTTK i kilka straganów z pamiątkami.








Wrażenie robi krystalicznie czysta woda, promienie słońca potrafią wykreować na jej dnie i powierzchni niepowtarzalne efekty świetlne.



Górna część wodospadu posiada niewielkie spiętrzenie i jest zbiornikiem cudownie zimnej i czystej wody. Nawet w bardzo upalny dzień jest miły chłodek. Skały, uczepione ich drzewa, krystalicznie jeziorko – wszystko to sprawia, że miejsce ma swój magiczny klimat.




Dojście od drogi Jelenia Góra – Szklarska Poręba zajmuje zaledwie kilka minut. Dojście do wodospadu znajduje się poza miastem, na drodze dojazdowej do Szklarskiej. Parking i stragany z pamiątkami nie pozwolą go przeoczyć.

Istnieje jednak też jeden mankament i aż dziw, że nie doczekał się do dziś rozwiązania. W górnej części wodospadu znajduje się tajemnicza stara rura, która kradnie wodę z wodospadu i szpeci jego naturalny wygląd.

  

Wodospad Szklarki to obowiązkowy punkt do odwiedzenia podczas wizyty w Karkonoszach. Nawet mimo tego, że jest bardzo popularny i nie stanowi wyzwania turystycznego. Ma swój urok i kropka.




---

Rekomendujemy:
logolsmall.jpg

środa, 11 czerwca 2014

Zamek Książ i "wiszące mostki"




Dla chyba każdego mieszkańca Dolnego Śląska Książ to miejsce doskonale znane, odwiedzane wiele razy. Podstawowy cel wyjazdów weekendowych mieszkańców Wrocławia, zaraz obok Ślęży.
Olbrzymia rezydencja arystokratyczna, od wejścia jawi się jako pałac. Dopiero widziany z boku ujawnia elementy typowe zamku, jak baszty i mury. Poniżej wrażenia z n-tej wizyty w tym wspaniałym miejscu.

Wnętrza pałacu nie są niestety tak atrakcyjne jak pewnie były kiedyś. Historia była bezwzględna dla Książa. Zniszczeń i grabieży dokonali hitlerowcy, armia radziecka i szabrownicy. Niezwykle przydatna byłaby choć cyfrowa rekonstrukcja wnętrz zamku. Na razie pozostaje użycie wyobraźni. Słabo odrestaurowane i  zrekonstruowane wnętrza to chyba najsłabsza strona Książa. Tylko miejscami napotyka się na ślady dawnej świetności rezydencji świadczące z jak wielkim przepychem była wykonana.






Wspaniałe mury i tarasy z ogrodami to niewątpliwe atuty zamku. Duża ilość fontann, geometrycznie uformowana roślinność, kamienne murki oddzielające od przepaści. Wszystko pokryte „patyną” historii. No może poza złamaną ławką – przy takiej ilości personelu jaki znajduje się na zamku można zadbać chyba o takie detale?






Uwaga na „historię zamku”. Wydaje się, że data i cel powstania zamku nie są jasne. Serio. Popatrzcie na wikipedię:

„Został wybudowany w latach 1288–1292 przez księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego, na miejscu dawnego grodu drewnianego zniszczonego w 1263 przez Przemysła Ottokara II[5][6].  Bolko I przeniósł do nowowybudowanego zamku swoją siedzibę z Lwówka”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BC

Przy opisie zamku Stary Książ, który bądź co bądź jest zbudowany w całkiem innym miejscu po drugiej stronie rzeki Pełcznicy.

„Przebudowa ta zatarła ślady dawnego zamku pierwotnego i przez wiele lat, aż do końca XX wieku, obiekt uważano za sztuczne ruiny. Brak danych na temat powstania istniejącego systemu umocnień zewnętrznych w postaci wałów otaczających zamek właściwy i podzamcza, wskazuje na to, że istniał tu nieznany średniowieczny zamek książęcy. „

a dalej „Stary zamek został wzniesiony przez Bolka I księcia świdnicko-jaworskiego. W 1290 roku do zamku książę Bolko I Surowy przeniósł swoją siedzibę z Lwówka Śląskiego.”

No to mamy dwie sprzeczne informacje o przeniesieniu stolicy przez Bolka I. Dodatkowo wpis na temat Bolka I Surowego niczego nie wyjaśnia http://pl.wikipedia.org/wiki/Bolko_I_Surowy. Przy okazji warto wspomnieć, że książę jak i jego ojciec budowali własne państwo śląskie (świdnicko-jaworskie), które skutecznie opierało próbom zbrojnej aneksji przez króla Czech. Zamek Książ, choć nie wiadomo który, powstał pierwotnie do obrony przed Czechami. Potem przez długie stulecia zamek należał do śląskiego rodu Hochbergów.




W czasie drugiej wojny światowej zamek przebudowywany był na siedzibę Hitlera. W zamku wybudowane zostały wielopoziomowe podziemia. Na dziedzińcu wykopano olbrzymi szyb windy. W okolicach zamku pełno jest tajemniczych betonowych budowli o nieznanym przeznaczeniu. W samym zamku istnieją ukryte, zabetonowane przestrzenie o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Do dziś nie ma wiedzy co do dokładnego przeznaczenia wielu budowli i podziemi. Istniej wiele teorii o ukrytych skarbach nazistów, archiwach NSDAP i istnieniu ośrodka badań nad cudowną bronią. Pewne, jest że przy ich budowie ginęli więźniowie filii obozu KL Gross-Rosen, w tym zesłani tu na wyniszczające roboty młodzi powstańcy warszawscy.  Więcej informacji  w tym temacie można szukać w  książce „Zamek Książ Zapomniana tajemnica” Jerzego Rostkowskiego, spory rozdział jest też w pracy „Tajemnica Riese” Kowalski-Rekoć-Kudelski. W książce „Podziemny Świat Gór Sowich” Aniszewski-Zagórski znajduje się plan „przepompowni” - betonowego bunkra obok jednego z parkingów (tego bliżej Wałbrzycha - z jednokierunkowym dojazdem). Informacje na temat historii zamku można znaleźć w „Zamkowe Tajemnice” Joanny Lamparskiej. Ale halo to jeszcze nie koniec... Mostki!




Tak się składa, że sam zamek i jego tarasy to tylko jedna z licznych atrakcji okolicy. Wielki park zamkowy, stadnina koni, palmiarnia, podziemia, sztuczno-prawdziwe ruiny zamku Stary Książ. Wąwóz Pełcznicy i punkty widokowe na jego szczycie to również miejsce do spacerów. Jest jednak bardzo ciekawe miejsce, którego nie ma na mapce atrakcji wydawanej razem z biletem występu. Celowo?





Wiszące mostki – w skałach wzdłuż kanionu Pełcznicy wykuta jest ścieżka.  Ma około metra szerokości ale miejscami robi się wąska i trzeba trzymać się poręczy aby bezpiecznie się poruszać. Bezpieczne mijanie byłoby niemożliwe. Teraz rozumiecie dlaczego nie ma tego miejsca na mapce?





Miejscami na skalnej ścianie poruszamy się po mostkach zawieszonych na skale. Przechodzimy obok czubków wysokich drzew, więc nisko nie jest.




Mostki leżą na trasie do Starego Książa. Wychodząc z podzamkowego parkingu, zaraz za szlabanem znajduje się wejście na zółto0niebieski szlak. On zaprowadzi nas na mostki. Wrócić można górną krawędzią wąwozu – na końcu skalnej ścieżki jest skrzyżowanie szlaków i zakręt prowadzący do Starego Książa. Trzeba skierować się na szeroką nieoznaczoną ścieżkę parkową, która doprowadzi na z powrotem od zamku przez ozdobną bramę albo kontynuować spacer aż do  ruin Starego Książa.






Będą kolejny raz w Książu dochodzę do wniosku, że jest to miejsce warte tego, aby przynajmniej raz w roku się do niego przejechać. Trzeba koniecznie wybrać dzień bez tłumów, roboczy piątek jest idealny. Okolica dostarcza atrakcji na dwa dni zwiedzania lub więcej zwiedzania – pamiętajmy jeszcze o pobliskich ruinach zamku Cisy. Można więc zaplanować tu krótki urlop.
Jeszcze dygresja na temat tajemnic zamku – umieszczenie w nich sejsmografów PAN to doskonała przykrywka i zamknięcie dostępu dla osób postronnych. Idealne rozwiązanie na zablokowanie prób eksploracji i badań podziemi zamku może nawet na setki lat. W końcu zbiera się tu dane referencyjne...





Rekomenduję:
logo latarkisklep.pl